Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Cywile giną co 14 minut.
19.08.2026
Czas czytania
mniej niż minutę
19 sierpnia obchodzimy Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Tegoroczna kampania ponownie odbywa się pod hasłem #ActForHumanity – „działaj na rzecz ludzkości”. To apel o zwrócenie uwagi na sytuację cywilów żyjących w strefach konfliktów oraz pracowników humanitarnych, którzy każdego dnia niosą im pomoc.
Wpłacam na

Kryzysy humanitarne dotykają milionów ludzi
Skala potrzeb humanitarnych na świecie pozostaje ogromna. Według danych ONZ wsparcia potrzebują 252 miliony osób. Strefa Gazy, Ukraina, Sudan czy Syria to tylko niektóre z miejsc, w których ludzie mierzą się ze skutkami konfliktów, kryzysów politycznych, katastrof i zmian klimatu.
W ostatnich miesiącach do państw dotkniętych kryzysami dołączyła między innymi Wenezuela, która oprócz trwającego od lat kryzysu politycznego mierzyła się również ze skutkami tragicznego trzęsienia ziemi.
– Sytuacja w każdym z tych państw bardzo się od siebie różni. W Ukrainie mamy pełnoskalową wojnę, Syria to kraj powracający do siebie po długoletnim konflikcie, z kolei Wenezuela cierpi ze względu na kryzys polityczny i tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektorka pomocy humanitarnej w Polskiej Misji Medycznej. – Są też państwa, gdzie nakładają się na siebie skutki wojen i kryzysu klimatycznego, jak choćby Etiopia. Nie ulega jednak wątpliwości, że obecnie najwięcej osób cierpi przez konflikty zbrojne. Można powiedzieć, że ludzie ludziom zgotowali ten los.
Cywile giną, pracownicy humanitarni również
Skala przemocy w konfliktach zbrojnych jest szczególnie widoczna w danych za 2025 rok. Ponad 37 tysięcy cywilów zginęło w konfliktach zbrojnych, co oznacza, że w ubiegłym roku cywil ginął średnio co 14 minut.
Coraz bardziej niebezpieczna staje się również praca osób niosących pomoc humanitarną. W 2025 roku życie straciło co najmniej 326 pracowników humanitarnych.
Z zagrożeniem każdego dnia mierzą się między innymi ukraińscy lekarze współpracujący z Polską Misją Medyczną. W klinikach mobilnych docierają do pacjentów mieszkających na terenach przyfrontowych. Wojna dotyka ich nie tylko jako medyków, ale również jako cywilów, którzy sami żyją w strefie konfliktu.
– Sumy są pod ostrzałem nawet kilka razy dziennie. Cały czas martwię się o dzieci i o siebie. Trudno się żyje również przez ciągły brak ciepłej wody, zdarza się, że nie ma nawet zimnej. Trudno jest zatankować samochód. Można to zrobić tylko wtedy, gdy nie ma alarmu, a takie momenty zdarzają się rzadko – mówi Julia Smijanowa, lekarka klinik mobilnych Polskiej Misji Medycznej. – Jak sobie z tym radzę, tylko Bóg jeden wie. Pomagają mi leki uspokajające oraz nadzieja, że wszystko będzie dobrze.
Pomoc humanitarna jest potrzebna bardziej niż kiedykolwiek
Polska Misja Medyczna nie ustaje w niesieniu pomocy osobom dotkniętym kryzysami humanitarnymi. Organizacja prowadzi działania między innymi w Ukrainie, Strefie Gazy, Syrii, Wenezueli i na Zachodnim Brzegu, zapewniając pomoc medyczną, wsparcie lokalnych placówek ochrony zdrowia oraz docierając do osób, które mają ograniczony dostęp do leczenia.
Za każdą liczbą dotyczącą kryzysu humanitarnego stoi jednak konkretna osoba i jej historia.
– Prowadzimy często duże projekty pomocowe, ale na końcu zawsze jest drugi człowiek. To Rania z Syrii, której zapewniliśmy protezę nogi i rehabilitację, umożliwiając powrót do normalnego życia. To Andrij z Ukrainy, któremu udało się sfinansować leczenie dentystyczne po tym, gdy w trakcie tortur Rosjanie połamali mu szczękę. To Mohamed, który dzięki wizycie naszej kliniki mobilnej mógł rozpocząć skuteczne leczenie nowotworu gardła – mówi Ewa Piekarska-Dymus, prezeska Polskiej Misji Medycznej. – Nigdy nie uda się pomóc wszystkim, ale każda taka historia nadaje sensu naszej pracy.