Po tragicznym trzęsieniu ziemii na Haiti
2010-02-03
Niezwłocznie po tragicznym trzęsieniu ziemi na Haiti Polska Misja Medyczna zgłosiła gotowość wysłania szpitala polowego PMM wraz z obsadą medyczną na miejsce katastrofy. Z uwagi na ograniczone możliwości transportu, koordynatorzy pierwszej, organizowanej przez Centrum Operacyjne MSZ akcji pomocy, zdecydowali się na wysłanie wyłącznie Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej PSP z psami i sprzętem poszukiwawczym, rezygnując ze wsparcia personelu medycznego.
Kolejną akcję pomocy zorganizowała Kancelaria Prezydenta RP, dzięki której udało się przygotować "opcję minimum" polegającą na wysłaniu 8 osób personelu medycznego (z PMM i Zakonu Kawalerów Maltańskich) ze sprzętem medycznym i niezbędnymi lekami. Jednakże ze względu na stanowisko MSZ w sprawie bezpieczeństwa na miejscu, ostatecznie wysłano po jednym przedstawicielu w/w instytucji.
Celem misji było dotarcie do całkowicie zniszczonego przez trzęsienie ziemi Szpitala Św. Franciszka Salezego oraz przekazanie mu leków i sprzętu medycznego. Po trzęsieniu ziemi praca w szpitalu była prowadzona na podwórzu szpitala oraz w ocalałym parterowym budynku administracji. W szpitalu, poza miejscowym personelem, pracowała grupa lekarzy i pielęgniarek ze Szpitala Uniwersyteckiego w Antwerpii. Niestety grupa ta nie posiadała już zaopatrzenia medycznego, ponieważ wyczerpała je pracując na gruzach Port Au Prince od drugiej doby po katastrofie.
Do szpitala udało się dostarczyć blisko 8 ton sprzętu medycznego i leków (głównie antybiotyków i środków przeciwbólowych), a także wodę, żywność i namioty, które rozdawano osobom wypisanym ze szpitala, aby zapewnić im możliwość dalszego funkcjonowania.
Dzięki pomocy strażaków z GPR w Nowym Sączu, którzy przekazali agregat prądotwórczy, udało się przywrócić zasilanie energetyczne w szpitalu, co pozwoliło na wykonanie oświetlenia w sali operacyjnej oraz uruchomienie pracowni rtg.
Wielu z poszkodowanych stanowiły osoby ze złamaniami kości długich (ponad 50 osób), jednakże możliwości ich operowania były bardzo ograniczone - w momencie naszego przybycia w szpitalu było 10 prostych stabilizatorów zewnętrznych. Wobec tego strażacy z GPR w Nowym Sączu wykonali kilkadziesiąt szyn wyciągowych, wykorzystując znalezione materiały stolarskie, co w znacznym stopniu pomogło w rozwiązaniu tego problemu, gdyż leczenie improwizowanymi wyciągami stało się jedynym możliwym sposobem.
W 7-8 dobie od katastrofy, mimo upływu czasu, do szpitala ciągle docierały osoby z niezaopatrzonymi dotąd ranami i złamaniami. Znaczną część poszkodowanych, blisko połowę, stanowiły dzieci. Ogromnym ograniczeniem w pracy był brak możliwości znieczulenia. Nie wynikało to jedynie z braku środków anestetycznych, lecz przede wszystkim z braku instalacji tlenowych, aparatów do znieczulenia oraz jakiegokolwiek sprzętu do monitorowania pacjentów. Wobec tego jedynym w miarę bezpiecznym lekiem była ketamina.
Instytucje zaangażowane w tę akcję postanowiły kontynuować celowaną pomoc dla Szpitala Św. Franciszka. Pozostawione leki i sprzęt jednorazowy pozwolą na jego funkcjonowanie przez kolejne 4 tygodnie. W najbliższym czasie wspólnie z Kancelarią Prezydenta przygotowany będzie program systemowej pomocy polegający na dostawach leków i sprzętu (między innymi aparatu do znieczulania, aparatu rtg).
Wnioski z działań na Haiti pokazują istotne ograniczenia w zakresie możliwości transportu, a także brak procedur dotyczących udzielania pomocy medycznej w ramach pomocy udzielanej przez Polskę.
|